Strona główna
Przyszłość samochodów elektrycznych

Przyszłość samochodów elektrycznych

15/02/2017

Choć to silnik elektryczny umożliwił po raz pierwszy pokonanie bariery 100 kilometrów na godzinę - już w 1899 roku - przez lata technologia ta nie była rozwijana. Teraz przeżywa renesans, ponieważ prąd kosztuje mniej niż ropa. 10-krotnie tańsze paliwo inspiruje nawet takie firmy, jak BMW, Opel i Jaguar.

Litr benzyny za 10 zł, diesel za 20 zł? Na razie wygląda to jak koszmar, ale kończące się zasoby ropy naftowej i rosnące na nie zapotrzebowanie sprawiają, że taki scenariusz jest pewny. Dlatego w dłuższej perspektywie samochody elektryczne wydają się najsensowniejszą alternatywą. Zanim jednak po miastach będą cichutko sunąć niezatruwające środowiska pojazdy, trzeba jeszcze rozwiązać kilka istotnych problemów. Najważniejsze są akumulatory. To przez ich niewielką pojemność większość dostępnych na rynku samochodów elektrycznych może bez ładowania przejechać tylko ok. 100 km. W modelach miejskich to nie problem, ale o wy-jeździe na wakacje trzeba zapomnieć. W dodatku obecne akumulatory są drogie i niezbyt trwałe. Nie dość, że trzeba je po mniej więcej 7 latach wymienić na nowe, to jeszcze pochłaniają ok. 30-50 proc. ceny nowego pojazdu!

Będzie szybko i ekologicznie

Dlatego obecnie znacznie lepiej sprzedają się pojazdy hybrydowe, w których napęd elektryczny wspomagany jest zwykle przez standardowy silnik spalinowy. Takie rozwiązanie pozwala zmniejszyć zużycie paliwa w jeździe typowo miejskiej, a jednocześnie unika się problemów związanych z niewielkim zasięgiem, długim czasem ładowania oraz niewielką liczbą umożliwiających to stacji.

Czysto elektryczna przyszłość jest już jednak coraz bliżej. Zaprezentowane ostatnio BMW i3 potrafi przejechać bez ładowania 150 kilometrów, prędkość 100 km/h osiąga w 8 sekund, a do niemal pełnego naładowania baterii potrzebuje nie 8 godzin, lecz jedną.

Ciekawym rozwiązaniem są również samochody na wodór. To także pojazdy elektryczne, tylko zamiast akumulatorów mają zbiorniki na wodór i specjalny generator. Ich prototypy jeżdżą po drogach, a w USA i Wielkiej Brytanii działają już pierwsze stacje, gdzie można zatankować H2.

Dlaczego prąd jest tańszy od benzyny?

Obecnie powodem tego są jedynie niższe podatki. Gdyby prąd obłożono takimi samymi obciążeniami jak paliwa, najmniejszego ekonomicznego sensu nie miałyby ani samochody elektryczne, ani hybrydy z możliwością ładowania baterii. Ale kończące się zasoby ropy naftowej już niedługo diametralnie zmienią te wszystkie kalkulacje.

A może wodór?

Jest ekologiczny, bo z jego spalania powstaje woda. Można go tankować tak szybko, jak benzynę, a do tego mamy go pod dostatkiem w oceanach. Już w przyszłym roku zasilane wodorem motory Suzuki mają być testowane na dużą skalę w Londynie. Konstrukcja bazuje na skuterze Burgman 125, tyle że miejsce silnika spalinowego zajęły ogniwa paliwowe i silnik elektryczny. Między tankowaniami wodorowe Suzuki przejedzie 300 km.

Gdzie i jak zatankować prąd?

Największa wadą samochodów elektrycznych jest proces ich ładowania. Trwa to kilka godzin, co jest do zaakceptowania, gdy robimy to we własnym garażu. Ale w trasie? Wyobrażacie sobie trwającą 5 dni podróż nad morze lub w góry, z przerwami co 100 kilometrów? Rozwiązaniem jest generator napędzany silnikiem spalinowym lub... szybka wymiana akumulatorów. To dzięki niej zespołowi z Czech udało się elektrycznym skuterem pokonać ponad 1100 kilometrów w ciągu 24 godzin.