Strona główna
Nowoczesne operacje mózgu

Nowoczesne operacje mózgu

05/03/2017

Ewolucja chirurgii mózgu - od noża do elektronicznego czujnika?

Charlie Newitz nie ma guza mózgu, nie przeżył też udaru - a takie są klasyczne powody operacji mózgu. Choruje za to na nerwicę natręctw. Miał 22 lata, gdy niespodziewanie ujawniło się u niego to schorzenie. Nie mógł przestać liczyć, rozwiązywać równań, stukać stopą w podłogę. Nie był w stanie trzeźwo myśleć, nie miał pełnej kontroli nad rękami. W wyniku nerwicy natręctw stracił władzę nad swoim ciałem, a wraz z nią - pracę jako inżynier. W ciągu kolejnych 18 lat poddano go wszystkim powszechnie stosowanym w USA metodom leczenia. Przeszedł 30 sesji elektrowstrząsów i przyjmował 23 różne środki psychofarmakologiczne. Nic nie pomogło. Jego mózg odmówił mu posłuszeństwa i żaden neurolog nie był w stanie wyjaśnić dlaczego.

Tabletki na zaburzenia psychiczne?

Tymczasem zwłaszcza farmakologiczne leczenie ciężkich zaburzeń psychicznych budzi coraz więcej wątpliwości, gdyż medykamenty działają na duże obszary mózgu, trudno ustalić ich właściwą dawkę i tylko w wyjątkowych przypadkach są w stanie długoterminowo wyciszyć chorobę.

Mają za to znaczące skutki uboczne. To dlatego medycyna wchodzi na nową drogę: operacji na mózgu. Czy jednak zaburzenia psychiczne naprawdę da się po prostu usunąć operacyjnie? Owszem, to jest możliwe. Tyle że neurolodzy nie zawsze znają dokładnie ich przyczyny i występujące między nimi zależności. Wszystko opiera się na doświadczeniu.

Operacje czy eksperymenty?

Operacje mózgu długo przypominały raczej dzikie eksperymenty. Wielu osobom cierpiącym na epilepsję wycinano na przykład cały hipokamp - ośrodek pamięci w mózgu. I choć ataki rzeczywiście ustawały, pacjentów pozbawiano jednocześnie pamięci krótkotrwałej __    - w związku z czym nie byli w stanie zapamiętać nowych doświadczeń. Kandydatów do swoich  eksperymentów lekarze znajdowali głównie na oddziałach psychiatrycznych, ponieważ operacje miały leczyć ludzi z najcięższymi zaburzeniami psychicznymi: nerwicą lękową, paranoją, długotrwałą i głęboką depresją. I leczyły - przynajmniej czasami. Ze względu na skutki nieudanych operacji psychochirurgia zyskała jednak w przeszłości złą sławę. Wielu pacjentów po zabiegach cierpiało na zaburzenia myślenia lub traciło pamięć, inni umierali jeszcze na stole operacyjnym.

Nowoczesne podejście do leczenia mózgu i psychiki

Obecnie psychochirurgia - czy raczej: jej rozwinięta forma - przeżywa prawdziwy renesans. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że wiedza na temat mózgu i jego funkcjonowania jest dziś wielokrotnie większa niż kilkadziesiąt lat temu. Podczas gdy wcześniej wbijało się w mózg dwie igły o grubości ołówka bez możliwości kontrolowania, gdzie dokładnie się znajdują i ile tkanki niszczą, dzisiaj można śledzić na monitorze drogę wsuwania elektrod ustaloną z milimetrową precyzją, a to wszystko przy zachowaniu pełnej świadomości pacjenta. Tak jak w przypadku Charliego Newitza. Jest to ważne, ponieważ jedynie na podstawie reakcji pacjenta lekarz może stwierdzić, które funkcje mózgu są w danym momencie zakłócane.

Czy neurochirurdzy mogą już pracować bez skalpela?

Operacja guza mózgu trwa do dziesięciu godzin. Ryzyko uszkodzenia zdrowych obszarów wynosi około 20 procent. Dotyczy to jednak metody tradycyjnej: tej, w której wykorzystywany jest skalpel. Inaczej jest w przypadku urządzenia CyberKnife, które używane jest już w Centrum Onkologii w Gliwicach. Potrafi ono zniszczyć guz w kilka godzin - i to bez jednego cięcia. Za pomocą tomografii rezonansu magnetycznego sporządzana

I jest szczegółowa mapa mózgu i rozpoznawane jest położenie oraz wielkość guza. Następnie strumienie fotonów są wystrzeliwane dokładnie, w tkankę nowotworową i niszczą ją. CyberKnife działa z dokładnością do 0,1 milimetra. Współczynnik pomyślnych zabiegów przeprowadzonych z wykorzystaniem tego nowatorskiego urządzenia wynosi 95 procent! Oznacza to, że kich przypadkach guz przestaje rosnąć lub się kurczy.