Strona główna
Jak duży wkład w rozwój chrześcijaństwa miał Poncjusz Piłat?

Jak duży wkład w rozwój chrześcijaństwa miał Poncjusz Piłat?

28/02/2017

To jeden z tych dni, kiedy Poncjusz Piłat po raz kolejny boleśnie uświadamia sobie, jak wyczerpującą ma pracę. Jest namiestnikiem cesarza Tyberiusza w Judei - jednej z najbardziej niespokojnych prowincji imperium rzymskiego - a każda decyzja, którą podejmie, może mieć trudny do przewidzenia wpływ na nastroje społeczne. Także i tego dnia Piłat sprawia wrażenie niezdecydowanego, ale z pewnością nie przypuszcza, że proces, któremu będzie przewodniczył, zmieni historię świata. Chodzi o sprawę „Sanhedryn przeciwko Jezusowi”. Oskarżonemu zarzuca się bluźnierstwo i zdradę. W trakcie czytania aktu oskarżenia Piłat zadaje Jezusowi pytanie, które ma rozstrzygnąć, czy w świetle prawa rzymskiego oskarżony dopuścił się przestępstwa: - Czy naprawdę jesteś królem żydowskim? Jezus odpowiada krótko: - Tak, jestem nim.

Tym samym oskarżony przyznaje się do zarzucanych mu czynów: potwierdza, że rości sobie prawa do władzy na terenie Judei, a więc w myśl obowiązującego prawa określa się jako wróg Imperium Romanum. To stawia rzymskiego prefekta - nieprzepadającego za żydowskimi kapłanami i dostojnikami - w bardzo niewygodnej sytuacji. Namiestnik nie zamierza właściwie skazywać tego cichego i w gruncie rzeczy pokojowo nastawionego mężczyzny. Odwodzi go od tego też jego żona Klaudia. Jednak Sanhedryn, najwyższa rada żydowska, żąda kary śmierci pod zarzutem wichrzycielstwa, ponieważ Chrystus przypisuje sobie bycie Mesjaszem. Każde dziecko wie, jak kończy się ta historia: Poncjusz Piłat umywa ręce, zostawiając decyzję ludowi. Jezus zostaje ukrzyżowany na Golgocie, a niewielka żydowska sekta z czasem przeradza się w religię o zasięgu światowym. Namiestnik wpadł w zasadzkę historii, która czyha wszędzie tam, gdzie okupant próbuje rządzić obcym państwem. Czy Piłat mógł, demonstrując swoją władzę, zignorować żądania ortodoksyjnych Żydów i uwolnić Jezusa, co skończyłoby się niemal na pewno zamieszkami i rozlewem krwi? Jak w ogóle powinien się obchodzić z wrogami wywodzącymi się z okupowanego narodu? Jak miałby ich karać, aby w oczach uciśnionych nie stali się męczennikami? Na tego typu pytania nie znaleziono odpowiedzi do dziś - co widać również po działaniach USA w Iraku i Afganistanie.

Bez wątpienia Piłat nieświadomie odegrał istotną rolę w powstaniu chrześcijaństwa, które kilka wieków później stało się rzymską religią państwową. Parę lat po śmierci Jezusa Piłat został odwołany z Jerozolimy, prawdopodobnie pod zarzutem licznych przestępstw, w tym przekupstwa, kradzieży i egzekucji bez postępowania sądowego.

Legenda głosi, że Piłat musiał się nawet usprawiedliwiać w Rzymie z wyroku wydanego na Jezusa, choć brakuje na to dowodów. To samo dotyczy jego rzekomego samobójstwa spowodowanego wyrzutami sumienia. Ślad po odwołanym namiestniku urywa się w momencie, gdy opuszcza on Judeę. Pozostało po nim jednak przesłanie, o którym muszą pamiętać wielcy tego świata: skazując kogoś na śmierć, nie wiesz, jak potężny może się przez to stać.